Kreska.
Znaczenie w makijażu ma adekwatne do małej czarnej w modzie. Bez niej nie byłoby nic. To od niej zaczyna się pierwsze kroki w makijażu. Symbolizuje prostotę i elegancję. Podkreśla minimalistyczny makijaż, jak i ten pełen koloru i brokatu. Podkreśla nasze oko, nadaje mu kształt migdała, podnosi opadający kącik i wyciąga dając efekt kocich oczu. Pasuje do każdego makijażu. Wystarczająco nada elegancji i charakteru powiece muśniętej cielistym cieniem. Wzmocni efekt smoky eye i przede wszystkim może być podstawą do tego, aby zaszaleć z kolorem na ustach. Sprawdzi się zarówno przy pomadce czerwonej, bordowej i niebieskiej. Sprawdzi się przy odcieniu nude, a nawet w multikolorowym makijażu ust. Nosiły ją Brigite Bardot i Marilyn Monroe, a teraz noszą ją wszyscy.
Jak ją wykonać? Czym? Początkującym polecam start z cienkim i miękkim pędzelkiem. Zdecydowanie ułatwi to zadanie przy osiągnięciu zamierzonego efektu. Polecam także eyeliner w pisaku. Obecnie przestawiam się na nowość Inglota. Intensywnie czarny, umożliwia wykonanie zarówno cienkich jak i grubych kresek. Do makijażu smoky eye zaproponuję wodoodporny ołówek KOHL. Przede wszystkim można go rozetrzeć i nałożyć każdym, oczywiście odpowiednim do eyelinera pędzelkiem. Ja preferuję 32T z Inglota. Jest nietypowo ścięty, ani cienki, ani ukośny. Sprawdza się idealnie. Wracając do ołówka, jego główną zaletą jest to, że jest miękki i baardzo czarny. Nie trzeba go intensywnie nakładać, aby uzyskać zamierzony efekt. O ile zaraz po nałożeniu można zrobić z nim co tylko się chce, rozetrzeć na wiele sposobów, po chwili KHOL zastyga i zostaje na oku w idealnej formie przez cały dzień. Bez poprawiania. Doskonale sprawdził się przy tworzeniu grubej kreski na całej powiece.
Do ekstremalnych przypadków idealnie sprawdzi się mocno napigmentowany eyeliner w żelu. Nałożenie go na powiekę w idealny sposób wymaga wprawy, jednak efekt na oku jest zachwycający. Demakijaż wymaga trochę cierpliwości, ponieważ produkt jest jeszcze bardziej wodoodporny niż opisywany wcześniej KHOL. Dla każdego coś dobrego.
Idealna linia lekko pociągnięta do góry to jednak nie wszystko, co oferują makijażyści z całego świata. Geometryczne, podwójne czy całkowicie rozmazane linie są już hitem nie tylko na światowych wybiegach. Kreska, która wzbudza wiele emocji pojawiła się jakiś czas temu na wybiegu Louis Vuitton. Tak, to ta bez wypełnienia. Z przyjemnością sięgnełam po nią kilka razy i praktycznie za każdym razem ludzie pytali się mnie czy nie miałam czasu dokończyć makijażu. Serio?
Dla wszystkich miłośników klasycznych i czarnych kresek polecam wypróbowanie kilku ciekawych i oryginalnych kształtów. Może ktoś znajdzie dla siebie jakąś inspirację. Poniżej kilka przykładów tego, co ja zrobiłam z czarną kreską.






























